ZAKUPY Z PIEKŁA RODEM – JAK PORADZIĆ SOBIE Z HISTERIĄ DZIECKA W SKLEPIE?

Czy Twoje wyjście na zakupy wraz z dzieckiem oznacza kolejną dantejską scenę, z którą przyjdzie Ci się zmierzyć? Czy w duchu modlisz się, aby tym razem malec ograniczył się tylko do przeszywającego serca i umysły nieludzkiego płaczu i podarował sobie froterowanie brzuchem sklepowej posadzki? A może histeria Twojej pociechy osiąga już taki poziom zaawansowania, że zamiast wybrać się z nią do sklepu, wolisz podać na obiad kanapki?

Jak okiełznać dziecięcą złość, nie kupując malcowi upatrzonej zabawki? Co zrobić, by zakończyć zakupy pełnym sukcesem, nie musząc przy okazji walczyć ze swoją pociechą? Dowiedz się jak poradzić sobie z histerią dziecka w sklepie.

 

 

 

ZNAJDŹ PRZYCZYNĘ HISTERII

 

 

 

Przede wszystkim należy odpowiedzieć sobie na pytanie: Dlaczego nasze dziecko ma w sklepie ataki złości? Czy chce na nas coś wymusić? A może jest po prostu zmęczone lub głodne i to właśnie dyskomfort, który odczuwa, popycha je do tak dramatycznych reakcji?

Dzieci trudniej znoszą niewygodę czy niedostatek snu niż osoby dorosłe. W takiej sytuacji lekka irytacja może się u nich przerodzić w gwałtowny wybuch gniewu. Z tego powodu przed wspólną wyprawą po zakupy staraj się zawsze zadbać, aby podstawowe potrzeby dziecka były zaspokojone.

Zazwyczaj nie jest to jednak główną przyczyną awantury, jaką w sklepie urządza nam dziecko. Najprawdopodobniej maluch chce od nas otrzymać jakiś wybrany przez siebie produkt (np. zabawkę lub słodycz) lub buntuje się, gdyż wycieczka do sklepu jest dla niego po prostu nudna.

Jakkolwiek by nie było, warto zadbać, by zaangażować dziecko w ten „wspólny” obowiązek i zapewnić mu czynny udział w robieniu zakupów. Dzięki temu maluch nie będzie się nudził, a powierzone mu zadania odwrócą jego uwagę od polowania na zabawki. Jak tego dokonać dowiesz się już wkrótce na blogu we wpisie „Zamień sklep w plac zabaw, czyli atrakcyjne zakupy dla Twojego dziecka”.

Jeżeli jednak atrakcyjne zakupy niczego nie zmieniają, bo nasze dziecko po prostu MUSI dostać nową lalkę Elzy lub zestaw samochodów Psiego Patrolu, a my nie mamy na to funduszy lub po prostu nie chcemy kupować smykowi dwusetnej zabawki z kolei, powinniśmy wiedzieć jak postępować z rozpaczającym maluchem.

 

 

 

 

 

1. ZASADY GRY

 

 

 

Po pierwsze przed wyjściem do sklepu ustal zasady i przekaż je swojemu dziecku. Przekaz musi być konkretny – co dziecku wolno robić, a czego nie oraz w jakim celu w ogóle się do sklepu udajemy, np.:

 

 

„Idziemy do sklepu kupić kilka rzeczy do jedzenia. Kupimy dziś tylko to, co mam zapisane na liście zakupów. Dzisiaj nie kupujemy zabawek ani słodyczy. W sklepie nie wolno biegać ani krzyczeć. Będziesz szedł obok mnie i trzymał się mnie za rękę. Jak będziesz grzeczny to po drodze do domu pójdziemy na chwilę na plac zabaw i będziesz mógł trzy raz zjechać na swojej ulubionej zjeżdżalni.”

 

 

Dobrym pomysłem jest nagroda za grzeczne zachowanie dziecka. Należy jednak pamiętać, że nie powinna być ona związana z zakupem czegokolwiek. Najlepiej jest zaproponować dziecku wspólną zabawę po powrocie do domu lub ewentualnie słodycze, która są już w naszej szafce kuchennej.

Warto zachęcić dziecko, żeby powtórzyło podane przez nas zasady, aby zobaczyć ile z tego zrozumiało i w razie wątpliwości powtórzyć mu reguły zakupów raz jeszcze. Ponadto powtarzając nasze słowa maluch utrwala sobie, to co od nas usłyszał.

Dla starszych dzieci, które potrafią posługiwać się pieniędzmi, ciekawym rozwiązaniem będzie przydzielenie im niewielkiej kwoty kieszonkowego, którym będą mogły dysponować w trakcie wspólnych zakupów. Dzięki temu dziecko uczy się oszczędzania i gospodarowania pieniędzmi, a ponadto uczy się szanować ich wartość.

 

 

 

 

 

2. BEZPIECZEŃSTWO DZIECKA

 

 

 

Kiedy w sklepie okazuje się, że nasze zasady nie są respektowane przez dziecko, które właśnie tańczy breakdance przy półce z zabawkami, wrzeszcząc wniebogłosy, przede wszystkim zapewnijmy mu bezpieczeństwo. Czy tarzając się po podłodze nie ma szans, że wpadnie komuś pod wózek z zakupami? Czy machając rączkami nie zrzuci na siebie ciężkiego/ ostrego/ niebezpiecznego przedmiotu? Jeżeli jest możliwość, że dziecko zrobi sobie krzywdę, miotając się w histerycznym szale, powinniśmy zabrać je stamtąd w miejsce, gdzie będzie bezpieczne. Jeśli natomiast nic mu nie zagraża powinniśmy od razu przejść do punktu nr 3 i sprawdzić czy skuteczna okaże się…

 

 

 

 

 

3. PRÓBA ODWRÓCENIA UWAGI DZIECKA

 

 

 

Zanim malec się rozkręci na dobre, spróbujmy skierować jego uwagę na inny atrakcyjny obiekt (np. na zabawę na placu zabaw, która czeka go po zakupach, jeśli będzie grzeczny). Może okazać się, że histerie dziecka nie są jeszcze tak utrwalone, że z chęcią przyjmie on naszą propozycję poradzenia sobie z trudnymi uczuciami.

Ciekawą metodą odwracania uwagi dziecka od potencjalnych zdobyczy w sklepie jest zamiana zakupów w formę zabawy dla niego. Dzięki temu już od wejścia maluch jest skupiony na powierzonych mu zadaniach i istnieje mniejsze ryzyko, że przy okazji spróbuje zawalczyć o wymarzony produkt. W jaki sposób zamienić zakupy w zabawę sprawdzisz tutaj.

Kiedy jednak ta metoda zawiedzie, najlepszym sposobem reakcji z naszej strony będzie…

 

 

 

 

 

4. IGNOROWANIE HISTERII

 

 

 

Przede wszystkim trzeba wdrukować sobie w psychikę, że naszemu dziecku nie dzieje się krzywda. Ono po prostu chce dostać coś, czego my nie zamierzamy mu dać. Jest mu przykro z tego powodu, to zrozumiałe. Prawdopodobnie czuje, że to niesprawiedliwe.

Jednak wyobraźmy sobie, czy nie podobnie się czujemy, kiedy szef po raz kolejny odmówi nam podwyżki? Także jest nam niemiło i mamy do niego żal, jednak nie jest to cierpienie nie do zniesienia, a na dodatek uczy nas czego możemy się po przełożonym spodziewać (trzeba się bardziej postarać, albo jest skąpy i szanse na podwyżkę są znikome). Tak samo nasze dziecko dowiaduje się wtedy sporo o sobie („Jak się czuję? Dlaczego?”), o świecie („Nie zawsze dostaje się to co się chce. Jednak nawet wtedy może być dobrze, bo można zrobić coś fajnego po zakupach i poprawić sobie nastrój”) i o swoim rodzicu („Kiedy mama mówi, że nie dostanę zabawki to mi jej nie kupi, choćby nie wiem co”).

 

Właśnie o to nam przecież chodzi – aby nasze dziecko wyciągnęło właściwe wnioski na przyszłość z powyższej sytuacji. Jeżeli mu ulegniemy i po wielkiej awanturze wreszcie dostanie upragnioną zabawkę lub słodycz,to automatycznie damy mu do zrozumienia, że jego histeria jest skuteczna. Chodzi nam natomiast o zupełnie odwrotny efekt.

 

 

 

 

 

 

SCHEMAT MYŚLENIA DZIECKA:

Widzę w sklepie klocki Lego.-> Chcę je -> Mówię o tym mojej mamie -> Mama mówi, że mi ich nie kupi-> Jest mi przykro/Jestem zły na mamę -> Zaczynam płakać i krzyczeć -> Mama mnie uspokaja i kupujemy klocki -> Jestem szczęśliwy i mam klocki Lego

WNIOSEK: Jeśli mama nie chce mi czegoś kupić, ale zacznę płakać i krzyczeć, to od razu to dostanę.

 

Wniosek od razu zostaje przez dziecko zapamiętany i od tej pory strategia ta wchodzi w życie podczas każdej wyprawy do sklepu. Często w małym umyśle zostają zakodowane także dodatkowe informacje („Im głośniej płaczę/im mocniej tupię tym szybciej dostaję to czego chcę”. „Gdy rzucę się na podłogę to mama zgadza się na zabawkę natychmiast”), które zdecydowanie ułatwią mu stosowanie histerii jako metody na osiąganie tego czego pragnie.

Pamiętajmy, że w przeciwieństwie do niemowlęcia, które nie potrafi manipulować otoczeniem i kiedy płacze jest to znak dla rodziców, że trzeba udzielić mu pomocy (czytaj więcej: „Wypłakanie się- metoda, która krzywdzi”), starsze dzieci świetnie zauważają ciąg przyczynowo – skutkowy i potrafią wykorzystać zaobserwowane zależności w innych sytuacjach.

Chcąc wyeliminować histeryczne ataki, należy doprowadzić dziecko do zupełnie innego wniosku:

 

 

SCHEMAT MYŚLENIA DZIECKA:

Widzę w sklepie klocki Lego.-> Chcę je -> Mówię o tym mojej mamie -> Mama mówi, że mi ich nie kupi-> Jest mi przykro/Jestem zły na mamę -> Zaczynam płakać i krzyczeć -> Mama stoi obok i czeka aż się uspokoję -> I tak nie dostaję klocków, a na dodatek jestem zmęczony, drapie mnie w gardle od krzyku -> Przez to, że byłem niegrzeczny nie pójdziemy na plac zabaw -> Jestem jeszcze bardziej smutny-> Płacz i krzyk nic nie daje.

 

Jeżeli dziecko kilkakrotnie zobaczy, że jego sklepowa awantura przynosi zupełnie odwrotny efekt do zamierzonego, samo w końcu zrezygnuje z tego sposobu na osiąganie swego celu. Jeśli natomiast potwierdzimy skuteczność histerii w zdobywaniu kolejnych upatrzonych przez nie zabawek, nie mamy szans na to, że z niej zrezygnuje. Powiedzmy sobie szczerze kto z nas miałby jakieś opory przed regularnym urządzaniem scen płaczu własnemu szefowi, wiedząc, że za każdym razem dostanie wówczas sporą podwyżkę?

Tak więc wiemy, że ignorując dziecko uczymy go po prostu gdzie leży granica uległości rodzica. Oczywiście, jeśli wcześniej nauczyliśmy pociechę, że po zaprezentowaniu nam histerii dostaje wszystko czego chce, będzie jej dużo trudniej zaakceptować fakt, że świetnie działająca metoda nie przynosi już efektów. Wówczas potrzeba nam będzie odpowiednio więcej czasu, zanim smyk nauczy się, że nie warto zaczynać sklepowych awantur. Warto jednak zacisnąć zęby i przeczekać ten trudny okres.

 

 

 

 

 

JAK TO DOKŁADNIE ZROBIĆ?

 

 

Ignorując histerię dziecka, najpierw komunikujemy mu krótko co się właściwie dzieje. Mówimy raz i konkretnie: „Nie kupię ci tego”. Jeżeli malec zaczyna płakać, bierzemy go za rękę i idziemy dalej, nie zwracając uwagi na jego krzyki. Jeśli natomiast dziecko przywiera do sklepowej posadzki w akompaniamencie przeraźliwego wrzasku, pochylamy się mówiąc „Poczekam aż się uspokoisz”, po czym robimy dokładnie to, co powiedzieliśmy.

Nie odchodzimy od dziecka, ale trzymamy się dość blisko niego, monitorując przez cały czas czy nic mu nie zagraża. Równocześnie nie wchodzimy z nim w dyskusje, a jeżeli ono wymaga od nas reakcji, możemy jedynie powtórzyć „Nie kupię ci tego. Czekam aż się uspokoisz” – byle nie robić tego zbyt często – wystarczy 1-3 razy w ciągu awantury. Najważniejsze to nie dać się wciągnąć w wymianę zdań, gdyż wówczas dajemy dziecku nadzieję, że jest jeszcze szansa „coś ugrać” i przedłużamy tym samym jego histerię.

Czekamy tak długo, aż dziecko się podda i wówczas kontynuujemy zakupy, nie komentując tego, co przed chwilą zaszło. Będzie na to czas w domu.

 

 

 

 

 

RODZIC VS. GRANICE WYTRZYMAŁOŚCI

 

 

 

Widok dziecka, które płacze i okłada sklepową podłogę pięściami, potrafi doprowadzić do kresu wytrzymałości nawet najbardziej wyrozumiałego rodzica. Nigdy jednak nie bijmy swojego dziecka, ani nie krzyczmy na nie, mimo zapewnień wielu życzliwych osób, że takie działanie jest najskuteczniejsze. W rzeczywistości stosując agresję, wzbudzimy ją także w dziecku, a jego histerie przybiorą na sile. Ponadto odbierzemy mu poczucie bezpieczeństwa, jakie ma przy nas oraz pokażemy mu, że stosowanie siły fizycznej jest właściwym sposobem rozwiązywania konfliktów. A przecież nie o to nam chodzi, prawda?

 

 

 

 

 

 

RODZIC VS. DOBRE RADY „GAPIÓW”

 

 

Wbrew pozorom tak prosty sposób jak ignorowanie naszej pociechy, w praktyce okazuje się nie lada wyzwaniem, zwłaszcza gdy towarzyszą nam obserwatorzy zajścia. Nasze dziecko widząc naszą obojętność, zwiększa ilość decybeli i częstotliwość uderzeń w podłogę, a wokół nas gromadzi się coraz pokaźniejsza grupa głodnych wrażeń klientów sklepu. Jesteśmy wówczas narażeni na krytyczne spojrzenia, wyniosłe cmokanie z dezaprobatą oraz nawet na ataki werbalne ze strony tychże. Najczęściej spotykane komentarze to m.in.:

 

 

„Co za dzieciak. Nie potrafi go pan/pani wychować…” ,

„Co za wyrodna matka/wyrodny ojciec… Pozwalać, żeby dziecko tak cierpiało…”,

„Nie płacz, dziecko, bo cię zabiorę!”,

„Dałoby mu się porządnie w tyłek i zaraz by się uspokoił”

 

 

Takie zgromadzenie i dobre rady, których udziela, potrafią nas jeszcze mocniej zirytować . Należy jednak przetłumaczyć sobie, że to co robimy ma sens, a wszystkie komentarze mieć głęboko w tym miejscu, w które radzą dać dziecku klapsa.

Jedynie w sytuacji, gdy ktoś straszy nasze dziecko, że je ze sobą zabierze, warto jest zareagować. Możemy powiedzieć po prostu „Proszę nie straszyć mojego syna/mojej córki”, po czym powiedzieć do dziecka „Nie bój się, nie pozwolę nikomu cię zabrać”. Jest to potrzebne dziecku, które na skutek takiego zastraszania, traci poczucie bezpieczeństwa i zaufanie do rodzica, co dodatkowo może mieć wpływ na nasilenie jego histerii.

 

 

 

 

 

RODZIC VS. BRAK CZASU NA WIECZNE OCZEKIWANIE

 

 

Zazwyczaj do sklepu udajemy się po konkretne produkty, chcemy sprawnie skompletować je w koszyku i jak najszybciej wrócić do domu. Przeważnie spieszy nam się, więc nie mamy wystarczająco dużo czasu, aby czekać na zakończenie wokalno – tanecznego przedstawienia w wykonaniu naszej pociechy. Warto więc pomyśleć o „zakupach treningowych”.

W tym celu wybieramy się z dzieckiem do sklepu wtedy, kiedy dysponujemy bardzo dużą ilością czasu, a w sklepie nie ma zbyt wielu klientów. W domu wybieramy kilka produktów, które możemy kupić, ale nie są dla nas niezbędne (możemy kupić je wieczorem lub następnego dnia, kiedy uda nam się wyjść do sklepu bez dziecka). Wówczas możemy sobie pozwolić na swobodne przeczekanie buntu naszej pociechy, a w razie gdyby sytuacja przybrała dramatyczny obrót, po prostu wyjdziemy ze sklepu bez konieczności stania w kolejce do kasy.

 

 

 

Warto wspomnieć, że strategia z ignorowaniem histerii będzie skuteczna tylko wtedy, jeżeli ZAWSZEZA KAŻDYM RAZEM będziemy ją stosować. Jeżeli raz lub drugi się wyłamiemy, dziecko będzie mieć mętlik w głowie, ale jednocześnie dowie się, że warto wciąż próbować, bo jednak raz na jakiś czas histeria w jego wykonaniu skutkuje.

Z tego powodu zabierajmy dziecko jedynie na zakupy treningowe lub przynajmniej na takie, na których będziemy w stanie wytrwać w oczekiwaniu na zakończenie awantury naszej pociechy. Dopiero, gdy nauczy się ona, że takie zachowanie mija się z celem i zaniecha histerycznego płaczu w sklepie, możemy zacząć zabierać ją na zakupy wykonywane w pośpiechu.

 

 

 

 

 

WSPARCIE DLA DZIECKA PO POWROCIE DO DOMU

 

 

Nasze dziecko przeżyło w sklepie stres i frustrację z powodu nieotrzymania upatrzonej zabawki. Takie odczucia, mimo że negatywne, są potrzebne do tego, aby nauczyć się na co w życiu możemy sobie pozwolić, a z czego musimy zrezygnować (np. kiedy my sami z rozrzewieniem patrzymy w salonie samochodowym na upragnione auta, ale kupujemy to, na które nas stać). Jednak warto jest pomóc naszemu dziecku uporać się z uczuciami, jakie mu towarzyszą. W tym celu podstawą jest rozmowa.

Powiedz swojemu smykowi, że go rozumiesz i postaraj się nazwać jego uczucia. Następnie wskaż mu to, czego powinien się nauczyć, np.

 

 

„Rozumiem, że bardzo chciałaś tę zabawkę. Teraz jest ci przykro i jesteś smutna. Niestety niektórych rzeczy nie można mieć, a na inne trzeba sobie zapracować. Mama i tata także nie mają wszystkiego, co by chcieli.”

 

 

Następnie warto zainicjować choćby krótką zabawę z użyciem tych zabawek, które dziecko posiada. W ten sposób pokażemy mu, że można się cieszyć z tego co już się ma i świetnie się bawić.

 

 

 

 

 

ODWRÓCENIE PERSPEKTYWY

 

 

Dobrym pomysłem jest postawienie dziecka w naszej sytuacji podczas zainicjowanej symulacji. Zaproponujmy dziecku zabawę w sklep. Z papieru wycinamy banknoty i monety, dając mu określoną kwotę „pieniędzy” oraz ustalając z nim listę zakupów. Następnie układamy na „sklepowych półkach” (np. na regale lub ławie) przykładowe produkty wraz z karteczkami, na których uprzednio napisaliśmy ceny. Dziecko udaje się na „zakupy” z pieniędzmi, listą zakupów oraz z misiem. Zajmijmy się wtedy dubbingiem misia i odegrajmy histerię identyczną jak tą, którą zazwyczaj prezentuje w sklepie nasza pociecha. Zobaczmy jak zareaguje na płacz misia. Jeżeli kupi zabawkę (na którą oczywiście jej nie stać) i zrezygnuje z części zakupów, konsekwencją będzie brak obiadu dla misia, który oczywiście znowu będzie wtedy smutny.

Bardzo ważne, żebyśmy po takiej zabawie porozmawiali z dzieckiem, analizując kilka istotnych aspektów:

– jak dziecko się czuło kiedy miś zaczął płakać?
– dlaczego nie kupiło mu zabawki?/dlaczego kupiło mu zabawkę?
– dlaczego nie powinno się kupować rzeczy, na które nie mamy wystarczającej ilości pieniędzy?
– jak dziecko czuło się kiedy nie mogło nakarmić misia w domu?
– co można zrobić z misiem, żeby nie płakał w sklepie?

 

Na koniec rozmowy sami nazwijmy jeszcze raz to, co zaszło, np.:

 

 

„Widzisz, miałeś tylko tyle pieniążków, że starczyło jedynie na zakupy potrzebne na obiad. Było ci przykro, że misio płacze, jednak ważniejsze od zabawek jest to, żeby misio nie był głodny. Niestety nie zawsze misio może dostać to, czego chce. Poza tym on ma wiele fajnych zabawek w swoim domku, którymi też może się fajnie bawić. Trzeba mu to wytłumaczyć i pobawić się z nim.”

 

 

Po takim komunikacie namawiamy dziecko, aby wytłumaczył misiowi dlaczego nie dostał on zabawki w sklepie. Oczywiście cały czas wspieramy dziecko i pomagamy mu w „rozmowie” z misiem. Na zakończenie inicjujemy wspólną zabawę.

Dzięki odwróceniu ról dziecko z perspektywy rodzica doświadcza jak to jest, gdy nie może sobie pozwolić na zakup kolejnej upragnionej rzeczy. Ponadto ma okazję na głębsze przemyślenia i odpowiedź na pytanie dlaczego tak jest, ponieważ próbuje wytłumaczyć to histeryzującemu misiowi. Dzięki temu istnieje większa szansa, że zrozumie sytuację, w jakiej samo nas stawia w sklepie i strategie wyciszające napady histeryczne dziecka, będą miały większą skuteczność.

Pamiętajmy jednak, że taka symulacyjna zabawa musi być dość zwięzła i konkretna. Zwłaszcza rozmowa końcowa nie może ciągnąć się w nieskończoność, gdyż wówczas dziecko może stracić zapał i zwyczajnie się nią znudzić.

 

 

 

 

 

POCHWAŁA POSTĘPÓW W ZACHOWANIU

 

 

 

Na koniec warto wspomnieć coś, co być może jest oczywistością – koniecznie pochwalmy dziecko za zakupy, na których zachowało się grzecznie. Zróbmy to już wtedy kiedy było ono jeszcze dalekie od ideału, ale prezentowało jakikolwiek postęp, np.:

 

 

„Jestem z ciebie bardzo dumna, że pomimo płaczu w sklepie, szybko się dziś uspokoiłeś i pomogłeś mi w zakupach.”

 

„Mam nadzieję, że następnym razem nie będziesz już krzyczał w sklepie, ale cieszę się, że mimo smutku, od razu poszedłeś razem ze mną”.

 

 

Dzięki temu dziecko utrwala sobie, że dobre zachowanie popłaca i zostaje docenione przez rodzica. A kiedy jeszcze usłyszy, że jeśli dalej będzie tak grzeczne to prawdopodobnie Święty Mikołaj przyniesie mu jedną z upragnionych zabawek pod choinkę, jego samokontrola będzie przychodzić mu jeszcze łatwiej.

 

Zobacz też wpis: „Zamień sklep w plac zabaw, czyli atrakcyjne zakupy dla Twojego dziecka”.


Zdjęcia pobrano z portali morguefile.com oraz pixabay.com. Autorzy: anitapeppers, aaandrea, OpenClipart-Vectors, amarpreet25, Stone_WLP, PublicDomainPictures.

Post Author: admin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *