DUŻY STRES MAŁEGO PODRÓŻNIKA – JAK UŁATWIĆ MAŁEMU DZIECKU PODRÓŻ SAMOCHODEM?

Dłuższa podróż z małym dzieckiem niejednego rodzica potrafi przyprawić o dreszcze. Wszak maluchy nie do końca rozumieją, że podróż jest konieczna, aby dotrzeć do obranego celu. W dodatku ona sama w sobie nie jest szczególnie atrakcyjna dla dzieci – unieruchomienie w jednej pozycji, brak rozrywki poza obrazem migającym za oknem, ograniczone możliwości zabawy oraz ruchu mogą dać malcowi powody do wyrażania swojego sprzeciwu. Jeżeli nie przygotujemy się odpowiednio do dłuższej podróży z maluchem, może okazać się, że zamiast radosnej wycieczki czeka nas ciężka przeprawa.

 

 

 

PODRÓŻ JEST DLA DZIECKA STRESEM

 

Uważam, że śmiało można stwierdzić, iż nawet dla niektórych dorosłych wyprawa w dalszą trasę stanowi pewnego rodzaju sytuację stresogenną (czy aby na pewno wszystko spakowaliśmy, czy zdążymy na czas, itp.). Z tego względu dzieciom należy się przede wszystkim nasze zrozumienie. To naturalne, że maluch w podróży nie czuje się zbyt komfortowo – jest to dla niego przede wszystkim duża zmiana. Na co dzień jego harmonogram aktywności wygląda zupełnie inaczej, a tymczasem wyrywamy go z bezpiecznej rutyny i fundujemy monotonne i nudne siedzenie w aucie, gdzie musi tkwić nieruchomo przez kilka ładnych godzin.

 

Z tego powodu postaram się przybliżyć aspekty, na które warto zwrócić szczególną uwagę w celu obniżenia poziomu stresu, doświadczanego przez dziecko w długiej podróży samochodem.

 

 

 

 

 

 

ZANIM WYJEDZIEMY…

 

 

 

 

DOSTOSUJMY SIĘ DO DZIECKA Z PLANEM PODRÓŻY

 

 

Jako że w podróży nasze dziecko zostaje pozbawione normalnego rytmu dnia, postarajmy się chociaż dostosować jazdę samochodem do jego aktualnych potrzeb. Najlepiej jest wybrać na podróż taki moment, który sprawi, że dziecko będzie sporo spało w trakcie jazdy – to wiele nam ułatwi. Wielu rodziców wybiera podróże nocą. Jeśli jednak z różnych przyczyn możemy lub wolimy podróżować za dnia, rozplanujmy podróż w ten sposób, aby jak największa część dziennego snu malca przypadała na czas jazdy. Lepiej zatem wybrać się w drogę tuż przed planowaną drzemką smyka niż zaraz po tym jak się z niej wybudzi i będzie emanował kipiącą w nim energią. 😉

 

Analogicznie przystanki planujmy wtedy, gdy maluch się wybudza z drzemki. Wtedy stworzymy okazję, aby od razu po drzemce zadbać o jego inne potrzeby, jak jedzenie, czy skorzystanie z toalety (albo zmiana pieluszki). Poza tym dziecko, uwolnione z samochodowego fotelika, będzie miało okazję, choć po części wyładować tętniące w nim pokłady energii.

 

 

 

 

DZIEŃ POPRZEDZAJĄCY PODRÓŻ

 

 

Postarajmy się, aby dzień poprzedzający dłuższą podróż dziecka, był możliwie jak najbardziej dla niego przewidywalny, spokojny i ubogi w nadmiar wrażeń. Pamiętając, że następnego dnia czeka go duży odskok od jego codziennej rutyny, pozwólmy mu przygotować do tego jego układ nerwowy.

 

Jeśli dzień przed wyjazdem dostarczymy dziecku bardzo dużej ilości stymulujących bodźców z otoczenia lub zmian w dotychczasowym funkcjonowaniu, jego układ nerwowy będzie przesycony wrażeniami – wówczas podróż, która czeka go następnego dnia, spowoduje że ilość zmian i stymulacji, której doświadczy przerośnie jego możliwości. Wówczas dziecko może być wyjątkowo płaczliwe i wrażliwe – będzie po prostu w ten sposób bronić się przed przesyceniem wrażeniami. Nie ma się co maluchom dziwić – ile razy my sami „mając już tego wszystkiego dość” tymczasowo zamykaliśmy się w pokoju lub wciskaliśmy się po uszy w kołdrę, podkreślając, że „nie ma nas dla nikogo”? Bardzo często jest to właśnie efektem „przebodźcowania”. Chrońmy przed nim nasze dzieci, których układy nerwowe są przecież jeszcze niedojrzałe i dużo wrażliwsze niż te, którymi dysponujemy my sami.

 

 

 

 

 

KOMFORT W TRAKCIE PODRÓŻY

 

Większość rodziców zrobi wszystko co w ich mocy, aby każdego dnia ich dziecko czuło się jak najbardziej komfortowo. Nie zapominajmy o tym również (a może nawet zwłaszcza?) w trakcie długiej podróży samochodem.

 

 

 

 

FOTELIK OBOWIĄZKOWY

 

 

Chcąc zwiększyć wygodę swojego dziecka, pamiętajmy o tym, aby zapewnić mu odpowiedni dla jego wieku i wzrostu fotelik samochodowy. Nie ma nic gorszego niż zostać upchniętym na wiele godzin w przyciasnym siedzisku, jednocześnie będąc oplecionym uwierającymi w barki i brzuszek pasami bezpieczeństwa.

 

Przy okazji wyboru fotelika zahaczę o kwestie bezpieczeństwa, a mianowicie o dylematy wyboru fotelika między droższymi lub tańszymi egzemplarzami – zanim podejmiemy decyzję, przede wszystkim zorientujmy się czy rozważane przez nas egzemplarze przeszły crashtesty oraz posiadają odpowiednie certyfikaty (tu polecam weryfikację ich na stronie fotelik.info). Nie wszyscy rodzice są tego świadomi, ale foteliki, które nie zostały przetestowane w próbach zderzeniowych, również są dopuszczone do handlu – stąd też może wynikać ich niska i kusząca nasze portfele cena. Po drugie każdy rodzic powinien wiedzieć jak dokładnie zapiąć dziecko w foteliku, ponieważ tylko wtedy nawet najlepszy fotelik będzie mógł prawidłowo pełnić swoje funkcje (po instruktaż odsyłam na STRONĘ SPECJALISTÓW). Po trzecie (i mam nadzieję, że naprawdę oczywiste dla wszystkich) NIGDY, POD ŻADNYM POZOREM nie wyciągajmy dziecka z fotelika w trakcie jazdy ani nie odpinajmy jego pasów bezpieczeństwa. Lepiej zjechać na chwilę na pobocze, ryzykując ewentualne spóźnienie gdziekolwiek, niż ryzykować życie własnego dziecka.

 

Po wyborze fotelika pozostaje nam już jedynie zadbanie o detale, które mogą zdecydowanie poprawić wygodę naszej pociechy.

 

 

 

 

 

ZIMNO, GORĄCO?

 

 

Dobierzmy ubiór dziecka do temperatury w samochodzie – podróżując z maluszkiem zimą dobrze jest zawczasu nagrzać trochę w aucie. Pamiętajmy wówczas, żeby po wsadzeniu dziecka do samochodu, rozebrać go częściowo z grubych, zimowych czap i kombinezonów. Zdecydowanie lepiej jest zadać sobie trochę trudu, rozbierając dziecko po wejściu do auta i ubierając je przed postojem, niż pozwolić mu siedzieć w pełnym, zimowym umundurowaniu w nagrzanym samochodzie, a następnie wyjść spoconemu na mroźne powietrze. Z kolei latem należy uważać z klimatyzacją – niejeden dorosły przez nadmierne folgowanie tym wynalazkiem skończył na L4, nie ma co zatem wypróbowywać go na dzieciach.

 

 

 

 

 

PODSTAWY EKWIPUNKU

 

 

Podusia i kocyk to dwa z największych sprzymierzeńców małego podróżnika – nie dość, że pozwalają mu spokojnie spocząć w ramionach Morfeusza, to jeszcze przydają się, gdy maluszek chce się po prostu przytulić i wyciszyć. Nie powinno zatem ich zabraknąć w naszej torbie.

 

A właśnie! Torba. Dobrym pomysłem jest przygotowanie dla dziecka osobnej torby „na drogę”, abyśmy byli przygotowani na wiele możliwych scenariuszy. Nie zawsze bowiem istnieje możliwość zatrzymania się na chwilę w celu wycieczki do bagażnika, a nasza pociecha może nie być skora do cierpliwego czekania. W torbie powinny się znaleźć wcześniej wspomniane kocyk i poduszka, jak również wszystkie inne rzeczy pierwszej, dziecięcej potrzeby.

 

Nie zapomnijmy także o jedzeniu dla dziecka. Mamy karmiące piersią nie muszą się martwić o to czy nie zapomną wziąć ze sobą wałówki dla swojego maluszka. Pozostałym rodzicom polecam rozplanowanie posiłków w podróży na etapy i posegregowanie ich wg tego podziału, np. na przekąski lub mleko, które można zjeść w trakcie krótkiego postoju lub w trasie oraz na obiad, który jemy wspólnie podczas dłuższej przerwy. Jeśli chodzi o przewożenie żywności dla dzieci z pomocą spieszą nam liczne, wymyślne opakowania, mające na celu ułatwić spożywanie posiłków podczas podróży. W przypadku mleka sztucznego, które podajemy dziecku w trasie, świetnie sprawdzi się mata podgrzewająca, którą podpinamy do samochodowej zapalniczki, owijamy w nią butelkę z wodą/mlekiem i w kilka chwil mamy już właściwą temperaturę posiłku dla naszej pociechy. Bezwzględnie pamiętajmy o terminie przydatności do spożycia mlek modyfikowanych – większość z nich powinna być zjedzona w ciągu dwóch godzin od przygotowania.

 

 

W trosce o małego śpiocha warto wyposażyć samochód w osłonki przeciwsłoneczne na tylne szyby. Jednak zdecydowanie skuteczniej chroniącą od słońca alternatywą są roletki okienne. Dodatkowo warto zabrać ze sobą kołnierz samochodowy, który ma za zadanie stabilizować szyję i kark śpiącego podczas jazdy dziecka i chronić je przed nadwyrężeniem, zapobiegając bezwładnym ruchom głowy malucha. Obecnie dostępne są wersje kołnierza wraz z podgłówkiem, który dodatkowo profiluje ułożenie główki dziecka na zagłówku fotelika.

 

 

 

 

 

MOKRA SPRAWA

 

 

Niestety wciąż zdarza się, że niektórzy rodzice nie są do końca świadomi jak wygląda sprawa ze zmienianiem pampersów. Jako anegdotę przytoczyć tu mogę zdziwienie jednego z tatusiów na wieść o tym, że kilogramy podane na opakowaniu pampersów to widełki wagowe masy ciała dziecka, a nie przewidywany limit zawartości pieluszki. Jak wiadomo pampersy trzeba zmieniać dzieciom, gdy tylko zajdzie taka potrzeba – również w drodze. Nikt z nas nie chciałby podróżować siedząc bezpośrednio na mokrym fotelu samochodowym. Miejmy to na uwadze podróżując z naszymi „pampersiakami”.

 

 

W przypadku starszych dzieci, które przeszły już trening czystości, w podróży świetnie sprawdzą się nocniki jednorazowe lub nocniki turystyczne.

 

 

 

 

 

„MAMOOO, NUDZI MI SIĘ!”

 

 

Największym z wrogów podróżującego autem dziecka jest nuda. Wielogodzinna jazda samochodem rzadko kiedy obfituje w ogrom atrakcji, a ograniczenie możliwości poruszania się jednocześnie zmniejsza ilość dostępnych dziecku form zabawy. Maluszek nie rozumie jeszcze, że podróż jest wstępem do miłego spędzenia czasu, np. odwiedzin dziadków lub pobytu na wczasach. Wie jedynie, że potwornie się nudzi i zazwyczaj zaczyna wówczas głośno protestować.

 

 

 

Dobrym rozwiązaniem jest zabranie rozsądnej ilości ulubionych zabawek dziecka. Oprócz przytulanek dobrze jest zaopatrzyć się w takie egzemplarze, które zaangażują malca choć na kilka chwil, np. delikatnie świecące i grające zabawki (zbyt głośne i rażąco rozświetlone mogą stanowić zbyt silną stymulację zmysłów i dodatkowo rozdrażnić dziecko), grzechotki i gryzaki dla niemowlaka, a dla starszych dzieci kolorowanki, układanki, zagadki i karty animacyjne.

 

 

Jeśli chcemy zapewnić starszakowi komfort rysowania i rozwiązywania zadań możemy zakupić stolik podróżnika, który nałożony na fotelik samochodowy ponad nóżkami dziecka, zapewnia mu wygodny blat, kieszenie na zabawki, a nawet uchwyt na kubek niekapek lub butelkę z piciem. Gdy dysponujemy trochę mniejszym budżetem warto rozważyć zakup organizera na akcesoria dziecięce, który możemy przypiąć z tyłu siedzenia pasażera, dając tym samym naszemu maluchowi łatwy dostęp do kilku przegródek, w których może on trzymać wszystkie swoje podróżne „skarby”.

 

Wiele dzieci bardzo lubi słuchać piosenek i jest to punkt zaczepienia do wynalezienia im kolejnej podróżniczej atrakcji. Wraz z dzieckiem możemy słuchać jego ulubionych melodii, śpiewać je, bawić się w wystukiwanie ich rytmu lub „jaka to melodia”. Sposobów zabaw z dzieckiem podczas podróży jest wiele, a jedynym ograniczeniem jest tu nasza wyobraźnia – aczkolwiek nawet wtedy warto prześledzić fora internetowe w poszukiwaniu inspiracji od innych, równie kreatywnych rodziców.

 

 

 

 

 

NASTROJE RODZICÓW

 

 

Dla każdego dziecka bardzo dużą rolę odgrywają nastroje jego rodziców. Jeśli będziemy zdenerwowani i zniechęceni samą myślą o podróży, nasza pociecha z łatwością to wyczuje. Możemy sobie więc uzmysłowić, że trudno wówczas oczekiwać od niej radości ze zbliżającej się wycieczki. Pomyśli ona raczej, że „skoro mamusia i tatuś źle się czują i są smutni lub zdenerwowani, to najwidoczniej coś jest nie tak jak być powinno”. Małe dzieci są jak radary na nasze emocje i chłoną je jak gąbka. Kiedy sami jesteśmy negatywnie nastawieni do czekającej nas podróży, maluch najprawdopodobniej również nie będzie nią zachwycony i wówczas będziemy musieli włożyć dwa razy więcej wysiłku w to, aby go „zabawić” w drodze.

 

Dlatego też postarajmy się zadbać o swój komfort psychiczny – zapewnijmy sobie odpowiednią ilość snu przed wyjazdem i unikajmy pakowania się na ostatnią chwilę. Dobrym rozwiązaniem jest też zmiana podejścia do podróżowania – nie planujmy, że uda nam się pokonać trasę według ściśle ustalonego harmonogramu – z dzieckiem jest to prawie niemożliwe do wykonania. Ponadto najlepszym wyjściem z sytuacji jest dostosowywanie podróży do potrzeb dziecka, a nie na odwrót, o czym już wspominałam na początku artykułu.

 

 

 

 

 

 

 

 

PRZYZWYCZAJENIE ZWIĘKSZY SZANSE POWODZENIE

 

 

 

Jeśli planujemy regularne podróże z dzieckiem, dobrze jest stopniowo je do nich przyzwyczajać już od najmłodszych lat czy też miesięcy. Kilkugodzinną podróż lepiej zniesie malec, który od czasu do czasu pokonuje samochodem choćby mniejsze dystanse niż ten dla którego jest to pierwsza wyprawa (chyba, że jest on urodzonym podróżnikiem).

 

Aby zwiększyć poczucie bezpieczeństwa w podróży (co jest przydatne zwłaszcza w przypadku dzieci o wysokiej wrażliwości), warto wprowadzić im kilka stałych elementów (swego rodzaju rytuał podróżowania). W przypadku niemowląt możemy zaczerpnąć przede wszystkim nawyki, związane z przygotowaniem do spaceru (np. smarowanie kremem ochronnym, ubieranie kolejnych elementów garderoby, piosenka lub wierszyk „spacerowicza”) i dopilnować, aby wykonywać je za każdym spacerem i podróżą tak samo i w identycznej kolejności. Dzięki temu nasze czynności staną się dla malucha bardziej przewidywalne, sprawiając że poczuje się on dużo pewniej.

 

Dla starszaków natomiast ciekawym sposobem na oswojenie ich z myślą o dłuższej podróży, a równocześnie metodą na przekucie jej w zabawę, jest włączenie w nią kilku atrakcji. Mogą to być m.in.: wspólne przygotowania dziecięcego podróżnego plecaczka z odhaczaniem pakowanych rzeczy na liście, stworzenie mapy podróży z wypisaniem najważniejszych (łatwych do zauważenia przez dziecko) punktów, które będziemy mijać po drodze (maluch będzie mógł w podróży śledzić na jakim etapie jego „mapy” jesteśmy) lub układanie wierszyków czy też zagadek, związanych z wycieczką. Dzięki temu zwiększy się świadomość dziecka, dotycząca naszej podróży, a tym samym wzrośnie jego poczucie bezpieczeństwa, dzięki czemu wycieczka stanie się dla niego przyjemniejsza.

 

 

 

W okresie bożonarodzeniowym część z nas wybiera się w dłuższą podróż, chcąc spędzić Święta z rodziną, od której dzieli nas spory dystans. Postarajmy się, aby spokojna i wyjątkowa, rodzinna atmosfera towarzyszyła nam już w trakcie podróży. Mam nadzieję, że każdemu z nas się powiedzie i trasa w kierunku magicznych Świąt będzie obiecującym preludium do wspaniałych chwil, spędzonych w rodzinnym gronie.

 

Jeżeli ten wpis Ci się spodobał, polub go lub udostępnij na Facebooku, pozwalając mu dotrzeć do większej liczby osób. 🙂

 

 

 

 

 

Moi drodzy, zbliżające się Święta dla wielu z nas oznaczają podróżnicze roszady w celu spotkania się z naszymi najbliż…

Opublikowany przez minikozetka.pl na 16 grudnia 2017

 


Zdjęcia pobrano z portali pixabay.com, morguefile.com oraz unsplash.com. Autorzy: tshirtevolution, bergrader, gilbertmedina, anitapeppers, Aaron Burden, tookapic.

Post Author: admin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *