DEPRESJA POPORODOWA – CIERPIENIE MATKI I DZIECKA

Po kilku miesiącach oczekiwań na świat przychodzi wreszcie Twoje dziecko. Wyczekiwane, najpiękniejsze i najwspanialsze. Do domu wracacie już we dwójkę. Jesteś pewna, że teraz będzie wypełniać Cię miłość i ogrom szczęścia, a z dzidziusiem będziesz chciała spędzać każdą wolną chwilę…

Ale chwileczkę… Wcale nie odczuwasz euforii ani nawet zwykłej radości. Właściwie to jesteś przygnębiona, zmęczona i wciąż chce Ci się płakać. Dziecko też niespecjalnie przykuwa Twoją uwagę. Wręcz przeciwnie – od jego krzyku coraz bardziej boli Cię głowa i utwierdzasz się w przekonaniu, że nie poradzisz sobie z rolą matki. Albo jest jeszcze gorzej – nic Cię to nie obchodzi. Odczuwasz pustkę. Puchnącą, świdrującą Twoje wnętrze pustkę. Pragniesz tylko, aby wszyscy dali Ci święty spokój…

Co się dzieje? Czy to depresja poporodowa? Czy zagraża Tobie lub dziecku? I wreszcie – co możesz zrobić, by odzyskać dawną siebie i stać się matką, jaką zawsze chciałaś być?

 

 

 

 

SMUTEK POPORODOWY

 

 

Obniżenie nastroju matki po porodzie lub w okresie okołoporodowym (problemy emocjonalne mogą pojawić się jeszcze przed rozwiązaniem) nie zawsze jest równoznaczne z wystąpieniem depresji poporodowej. Około 80% kobiet doświadcza w tym okresie zaburzeń nastroju. Przez pierwszych kilka dni po porodzie kobieta doświadcza tak silnego rozregulowania hormonalnego, że dużą trudność sprawia jej kontrola emocji. Ponadto jest ona pod wpływem silnego stresu emocjonalnego (związanego z pojawieniem się nowego członka rodziny) oraz bólowego (na skutek bólu fizycznego i zmęczenia). Pojawiają się wówczas wahania nastroju od euforii przez lęki i histerie do skrajnego przygnębienia. Matka może także odsuwać się emocjonalnie od swojego dziecka, jak również reagować agresją na próby okazywania troski i wsparcia przez bliskie jej osoby.

 

Jeżeli jednak objawy te zaczynają stopniowo ustępować po kilku dniach i około dziesiątego dnia od porodu nastrój stabilizuje się, to można uznać je za fizjologiczną reakcję na burzę hormonalną – potocznie nazywa się ją smutkiem poporodowym (tzw. „baby blues”). Matce należy się wówczas zrozumienie ze strony najbliższych – narodziny dziecka to w końcu nie tylko pełnia szczęścia, ale też ogrom wyzwań oraz wielki wysiłek psychiczny i fizyczny, z jakim musi się zmierzyć kobieta.

 

Jeżeli jednak po upłynięciu dwóch tygodni nastrój nie powraca do normy, a wręcz przeciwnie utrwala się lub ulega pogorszeniu, a wycofanie kobiety z roli matki się pogłębia, wówczas konieczna jest wizyta u specjalisty w celu zdiagnozowania lub wykluczenia epizodu depresyjnego. Pamiętajmy, że im szybsza reakcja, tym większa szansa na jak najskuteczniejszą interwencję.

 

 

 

 

 

 

 

MACIERZYŃSTWO DALEKIE OD IDEAŁU

 

 

„Po porodzie byłam wykończona przez kilka dni i w zasadzie robiłam tylko to co musiałam. Zajmowałam się synkiem mechanicznie. Nie zachwycałam się nim – karmiłam go, przewijałam i odkładałam do szpitalnego wózka. Byłam zbyt zmęczona. Co chwilę rozpamiętywałam bolesny poród i czułam się coraz gorzej. Często płakałam. Mój mąż powiedział, że na pewno radość pojawi się kiedy wrócimy z małym do domu. Tak się jednak nie stało. Z dnia na dzień byłam coraz bardziej drażliwa. Kiedy słyszałam, że dziecko znowu płacze, chciało mi się wyć razem z nim. Nie miałam siły wstać z łóżka, nawet wtedy, gdy już wszystko się zagoiło i ściągnięto mi szwy. Przestałam sprzątać i przebierać się. Czułam, że coś mnie zżera od środka, ale ja nie mam pojęcia jak to zatrzymać…”

Pierwsze miesiące macierzyństwa nie zawsze są pasmem przyjemności i niekończącej się miłości. Pojawienie się dziecka wiąże się z dużą odpowiedzialnością, nowymi obowiązkami i bardzo często kobieta nie potrafi sobie z tym poradzić psychicznie. Często zdarza się, że pozostaje z tym sama i nierzadko ma jeszcze pod opieką starsze dzieci.

 

Niestety kolorowe czasopisma przedstawiające piękne, wypoczęte i uśmiechnięte matki karmiące, które wysypiają się przecież w trakcie drzemek niemowlęcia mijają się z prawdą. Bardzo często karmienie piersią jest na początku bardzo dużą trudnością, wymagającą wielu starań ze strony kobiety, aby mogło zakończyć się sukcesem (który nie zawsze jest osiągalny). Wyspanie się w trakcie drzemek dziecka również jest mało prawdopodobne – nie każde niemowlę sypia regularnie, a poza tym kobieta ma na głowie jeszcze obowiązki domowe i opiekę nad jego starszym rodzeństwem.

 

 

 

 

 

DOBIJAJĄCE POCZUCIE WINY

 

 

Dodatkowym aspektem, wpływającym na pogorszenie nastroju matki jest narastające poczucie winy. Wiele kobiet, cierpiących na depresję poporodową, obwinia się o to, że nie są wystarczająco dobrymi matkami. Presja społeczna na to, aby być piękną i zadbaną supermamą z grzecznie śpiącym w kolorowym beciku niemowlęciem i domem wysprzątanym tak, że każdego dnia mógłby zaliczać z powodzeniem test białej rękawiczki, jest tak duża i wszechobecna, że wiele matek nawet nie zastanawia się czy te oczekiwania są w zasięgu jej możliwości. W zamian za to zaczynają one zadręczać się, że są wyrodnymi matkami i nie radzą sobie z obowiązkami.

 

Często swoje trzy grosze potrafią dołożyć najbliżsi, kwitując smutek i przemęczenie kobiety tego typu komentarzami:

 

„Ale ty się ze sobą cackasz. Kiedyś to kobieta do roboty szła w pole, urodziła w jej trakcie i dalej pracowała, a teraz to macie luksusy i jeszcze wam źle”,

 

 

„Jakoś wiele kobiet na tym świecie rodzi i jakoś lepiej sobie radzą niż ty, skoro ludzkość jeszcze nie wyginęła”,

 

„Czego ty chcesz? Urodziłaś zdrowe, śliczne dziecko i zamiast się nim zająć jak należy to płaczesz i wydziwiasz. Może nie nadajesz się na matkę”

 

 

 

 

Takie komunikaty to przysłowiowy gwóźdź do trumny dla cierpiącej na problemy emocjonalne matki. Depresja jest zaburzeniem nastroju, w którym dotknięta nim osoba nie ma kontroli nad swoim stanem psychicznym. Nie robi tego z lenistwa czy złośliwości, o co często obwiniają ją osoby postronne. Dlatego należy zdać sobie sprawę z istoty depresji i skupić się na formach pomocy zagubionej matce, zamiast ranić ją i oczerniać.

 

„Za każdym razem jak kładę się spać jest mi niedobrze na myśl o tym, że niebawem się obudzę i to wszystko zacznie się od nowa. Jednocześnie karcę się w myślach, że przecież Kasia jest taka śliczna i grzeczna, a ja nie potrafię jej kochać. Nie radzę sobie z opieką nad nią i mam coraz mniej pokarmu, a ona ciągle płacze. Mąż krzyczy na mnie, że w domu jest straszny bałagan i nie wie jak kobieta może żyć w takim chlewie, na dodatek z malutkim dzieckiem. Teściowa powiedziała mi przez telefon, że jak tak dalej pójdzie to trafię do szpitala psychiatrycznego i ona zajmie się Kasią, bo żadna ze mnie matka. Chciałabym się już nie obudzić, ale każdego dnia proszę w myślach, żeby jutro poszło mi lepiej. Rano jednak znów wszystko mnie przeraża, a mała krzyczy tak głośno, że już nie daję rady”

 

 

Depresja i związane z nią lęki, a także bezsilność, poczucie winy oraz osamotnienie mogą pociągać za sobą pojawienie się myśli samobójczych. Nigdy deklarowana chęć odebrania sobie życia nie może być zbagatelizowana. Zawsze w takich przypadkach konieczna jest szybka interwencja, aby nie dopuścić do próby samobójczej i rodzinnej tragedii.

 

 

 

 

 

ZABURZENIA W POSTRZEGANIU DZIECKA

 

 

Obniżony nastrój, drażliwość, zmęczenie, poczucie winy i spadająca z dnia na dzień samoocena matki, powoduje, że jej relacje z innymi ludźmi również nie należą do najlepszych. Nawet jeśli mąż i rodzina udzielają jej koniecznego wsparcia psychicznego, niewykluczone jest, że kobieta sama będzie prowokować wówczas kłótnie i awantury, reagując odtrącaniem bliskich lub nawet agresją na próby pomocy z ich strony.

 

Podobnie jest z relacją matka – dziecko. Dla kobiety, cierpiącej na depresję, niemowlę jest przytłaczające, stanowi ono dla niej źródło frustracji. Może ona obrać formę wszechogarniającego lęku o swoją pociechę, ale równie dobrze może także spowodować pojawienie się w stosunku do niej negatywnych emocji.

 

 

„Miałam kochać to dziecko. Wiem, że mam je kochać. Ale ono tak strasznie mnie irytuje. Ja nie mam siły, a ono wciąż się drze. Nie może się nawet na chwilę zamknąć. Nie mam pojęcia o co mu chodzi – przecież ono tylko się wydziera. Mam wtedy wrażenie, że zaraz eksploduję. Wczoraj wzięłam go krzyczącego z łóżeczka i on wrzeszczał dalej – prosto na mnie. Nienawidziłam go wtedy. Gdyby ktoś przyszedł i powiedziałby, że go weźmie, oddałabym go z ulgą razem z tymi przeklętymi pampersami i butelkami.”

 

 

Depresja, z jaką zmaga się matka nie jest równoznaczna z pojawieniem się agresji skierowanej na dziecko. Jednakże wiele kobiet nie radzi sobie ze swoim stanem emocjonalnym do tego stopnia, że w końcu znajduje to ujście w wyładowaniu napięcia na niemowlęciu. Matki wówczas krzyczą na swoje dzieci, potrząsają nimi lub niestety stosują znacznie drastyczniejsze rodzaje agresji fizycznej.

 

 

„Kiedy miałam depresję poporodową pewnego dnia nie wytrzymałam już krzyku Pawełka. Miał wtedy niecałe trzy miesiące i cierpiał na kolki. Tego dnia znowu dużo płakał, a mnie zdawało się, że trwa to nieustannie od porodu. Nie miałam już siły, a on ciągle krzyczał. Płakałam z bezsilności, a on wciąż wył. Zaczęłam go kołysać na rękach coraz szybciej i szybciej, ale on nie przestawał. W końcu potrząsnęłam nim i zaczęłam krzyczeć żeby się zamknął, aż wreszcie cisnęłam nim na łóżko i wybiegłam z pokoju. Zamknęłam się w kuchni i zatkałam sobie uszy. Miałam w nosie to jak się czuje dziecko, chciałam tylko ciszy i spokoju. Całe szczęście synkowi nie stała się wtedy krzywda, a po chwili wrócił z pracy mój partner.”

 

Oprócz wrogości wobec dziecka, jednym z objawów depresji poporodowej może być lęk o jego dobrostan. Oczywiście każda kobieta martwi się, aby jej maleństwu nie stała się żadna krzywda, jednak podczas depresji lęki te mogą przybrać formę obsesji.

 

„Żona nieustannie mówiła o Marysi. Z początku wydawało mi się to normalne, dopóki nie zaczęła doszukiwać się coraz bardziej absurdalnych zagrożeń. Najpierw bała się brać ją na ręce, bo była pewna, że ją upuści. Później zadręczała się, że zagłodzi dziecko, bo z pewnością ma za mało pokarmu. Wreszcie prawie przestała sypiać, bo całymi nocami nasłuchiwała oddechu córeczki.”

 

W skrajnych przypadkach zaburzenia postrzegania dziecka przez matkę, cierpiącą na depresję mogą nawet obrać formy halucynacji, jak w przypadku kobiety, która zamiast swojego półrocznego synka pewnego dnia zobaczyła smoka, który chciał ją zaatakować.

 

 

 

 

 

POZOSTAŁE OBJAWY

 

 

Oprócz wymienionych symptomów, mogących świadczyć o pojawieniu się depresji poporodowej, warto zwrócić uwagę na pozostałe objawy:

– problemy ze snem (bezsenność lub nadmierna senność)

– zaburzenia łaknienia (utrata apetytu lub nadmierny apetyt)

– lęk o przyszłość

– poczucie, że dziecko jest wyjątkowo wymagające

– poczucie bezradności i zrezygnowania

– napady paniki i objawy hipochondryczne (lęk o własne zdrowie lub zdrowie dziecka)

– poczucie osamotnienia

– trudności w okazywaniu uczuć

– zaburzenia koncentracji uwagi

– dolegliwości bólowe

 

Zawsze w celu zdiagnozowania depresji należy udać się do specjalisty. Wielokrotnie pojedyncze objawy mogą występować u osób zdrowych, które chwilowo gorzej sobie radzą z własnymi emocjami. Z tego powodu nie należy stawiać autodiagnozy na podstawie lektury artykułu lub książki.

 

 

 

 

 

POWRÓT DO NORMALNOŚCI

 

 

Ze względu na dobro własne oraz swojego dziecka matka cierpiąca na depresję powinna szukać pomocy. Nie powinno się przechodzić nad objawami bez interwencji, licząc na to, że same ustąpią. Czasami może okazać się to zdradliwe – ponad połowa depresji poporodowych przebiega wraz z myślami samobójczymi. Część z matek stosuje przemoc wobec dzieci. Reagujmy więc póki nie jest na to za późno.

 

Jeśli podejrzewamy u siebie lub bliskiej nam osoby depresję poporodową powinniśmy rozważyć wizytę u psychologa lub lekarza psychiatry celem potwierdzenia albo wykluczenia diagnozy. W celu leczenia depresji poporodowej stosuje się psychoterapię, a w cięższych przypadkach włącza się także leki antydepresyjne. Im wcześniej sięgniemy po pomoc tym większa jest szansa na sukces.

 

 

 

 

 

DEPRESJA MATKI A UCZUCIA DZIECKA

 

Depresja matki zaburza funkcjonowanie całego systemu rodzinnego. Ma także wpływ na rozwój jej dziecka. Matki cierpiące na depresję poporodową mają trudności w nawiązaniu prawidłowej relacji z dzieckiem (rzadziej uśmiechają się i nawiązują kontakt wzrokowy z niemowlęciem). Te zaburzenia w kontakcie powodują, że niemowlę nie jest w stanie wytworzyć z matką bezpiecznej więzi, która ma bardzo duże znaczenie w formowaniu się osobowości oraz w przebiegu rozwoju emocjonalnego i społecznego dziecka, zwłaszcza w okresie pierwszych trzech lat jego życia.

 

Niemowlęta matek depresyjnych wykazują mniejszą niż ich rówieśnicy ufność w stosunku do swoich opiekunów. Ponadto mają także problemy emocjonalne i poznawcze, które często utrwalają się i rzutują na kolejne etapy ich rozwoju. Matka cierpiąca na depresję oraz jej potomstwo bardzo często przeżywają negatywne emocje, a różnice w ich funkcjonowaniu w porównaniu do matek niedepresyjnych i ich dzieci, znajdują odzwierciedlenie nawet w objawach fizjologicznych. U sześciomiesięcznych niemowląt matek depresyjnych stwierdzono szybsze tętno oraz podwyższony poziom kortyzolu, który jest hormonem pojawiającym się w odpowiedzi na doświadczanie stresu. Ponadto nieleczona depresja poporodowa może obrać formę powtarzających się epizodów depresyjnych, co spowoduje, że depresja rodzica może towarzyszyć dziecku przez całe dzieciństwo.

 

Tymczasem dziecko potrzebuje ciepłej, bezpiecznej relacji z pierwszorzędnym obiektem przywiązania, jaki zazwyczaj stanowi dla niego właśnie matka. Będąc tego pozbawionym, doświadcza silnej frutracji. Świetnym zobrazowaniem tego, co przeżywa małe dziecko w zderzeniu z matką, która nie odpowiada na jego emocje jest tzw. „Still face experiment”.

 

 

 

 

 

„STILL FACE EXPERIMENT” –

„EKSPERYMENT KAMIENNEJ TWARZY”

 

 

Psycholog rozwojowy, doktor Edward Tronick z Uniwersytetu w Massachusetts w 1975 roku przeprowadził zaskakujący eksperyment z udziałem dzieci w wieku około jednego roku. Eksperyment zyskał nazwę Eksperymentu Kamiennej Twarzy (Still Face Experiment), gdyż polegał on na tym, iż po kilku chwilach zabawy z dzieckiem, jego matka przybierała obojętny wyraz twarzy i nie odpowiadała w żaden sposób na jego uczucia i zaczepki. Dr Tronick w ten sposób zaprezentował jak wysoce wyczulone są małe dzieci na reakcje emocjonalne swoich matek. Czują się bezpiecznie i swobodnie w obecności mam, które aktywnie uczestniczą w interakcji z nimi. Natomiast w kontakcie z matką o kamiennej twarzy tracą poczucie pewności siebie i choć z początku starają się jak tylko mogą odzyskać uwagę swoich mam, po chwili reagują na tę niepokojącą sytuację złością i lękiem.

 

Fragment filmu z eksperymentu przeprowadzonego przez dr Tronicka zamieszczam na blogu za zgodą dyrektora ds. komunikacji Uniwersytetu w Masachusetts.

 

 

 

W przeprowadzonym eksperymencie można wyraźnie zaobserwować jak dziecko z radością wchodzi w interakcje ze swoją mamą. Czuje się ono bezpiecznie w tej relacji, gdyż jego mama zachowuje spokój, jednocześnie okazując niemowlęciu zainteresowanie i akceptację.

 

W chwili, gdy matka przestaje okazywać uczucia i zaczyna jedynie patrzeć się na malca, zachowując „kamienną twarz”, dziecko natychmiast orientuje się, że coś się zmieniło i nie czuje się ono w tej nowej sytuacji komfortowo. Z tego powodu stara się ze wszystkich sił sprawić, aby mama znowu zaczęła reagować na jego uczucia i zachowanie. Na początku uśmiecha się do niej, wskazuje w jakimś kierunku, licząc, że matka spojrzy w tamtą stronę. Następnie macha rączkami przed twarzą mamy, klaszcze i piszczy głośno, aż w końcu sytuacja ta staje się dla niego na tyle trudna, że zupełnie nie potrafi tego dłużej wytrzymać. Już po dwóch minutach trwania eksperymentu dziecko doświadcza tak negatywnych emocji, że zaczyna odwracać się od matki. Wreszcie stres, jakiego doświadcza, utraciwszy matczyną czułość, powoduje wybuch płaczu.

 

Dr Tronick trafnie podsumowuje cały eksperyment poprzez porównanie go do tytułu filmu „Dobry, zły i brzydki”. Mówi on, że dobrem jest to, że większość ludzi bawi się ze swoimi dziećmi, odpowiadając emocjonalnie na ich potrzeby. Źle jest wtedy, gdy stanie się coś niedobrego w relacji dziecka z rodzicem, ale niemowlę potrafi to przezwyciężyć i rodzic „powraca”. Natomiast „brzydka”, czyli najgorsza i najbardziej destrukcyjna jest sytuacja, w której dziecko nie dostaje szansy powrotu do dobrej relacji i zmuszone jest tkwić w tej okropnej sytuacji wraz z niedostępnym emocjonalnie rodzicem.

 

Taka sytuacja ma miejsce właśnie wówczas, kiedy nie leczymy swojej depresji i skazujemy nasze dzieci na zaburzone relacje z nami. Możemy być wtedy pewni, że nasza pociecha doświadcza ogromnego stresu, który położy się cieniem na ich rozwoju emocjonalnym i społecznym. Jeżeli więc nie mamy wewnętrznej motywacji do walki z depresją, zróbmy to dla dobra własnych dzieci i zwróćmy się po pomoc do specjalisty.


Zdjęcia pobrano z portalu pixabay.com. Autorzy: 947051, sir5life0, Baruska, StockSnap.

Post Author: admin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *