CZY WIARA W ŚWIĘTEGO MIKOŁAJA JEST DOBRA DLA DZIECKA?

Nadchodzi okres Świąt Bożego Narodzenia, a wraz z nim wszechobecny wizerunek Mikołaja. Kiedy tylko po pierwszym listopada znicze zaczęły powoli znikać ze sklepowych półek, ich miejsce natychmiast zajęły choinki, bałwanki i wielkie zaprzęgi reniferów, w których oczywiście siedzą uśmiechnięci Mikołaje. To, że zaszczepiamy dziecku wiarę w św. Mikołaja jako wesołego starszego pana, który z radością obdarowuje wszystkich prezentami, wydaje nam się naturalne. Jednak czasami w niektórych rodzicach zasiewa się ziarnko zwątpienia – czy aby na pewno wiara w świętego Mikołaja jest dobra dla dziecka? W końcu maluch zostaje przez nas oszukany. Przyjrzyjmy się zatem jakie psychologiczne skutki niesie ze sobą wiara w pulchnego darczyńcę w czerwonym kubraku i jak odkrycie prawdy na jego temat wpływa na nasze pociechy.

 

 

 

MIKOŁAJ A PSYCHOLOGICZNE KORZYŚCI DZIECKA

 

 

 

Cała zabawa ze świętym Mikołajem daje dziecku przede wszystkim wielką radość. Oczekuje ono na prezent, który przyniesie mu Mikołaj. Prezent jest ładnie zapakowany i specjalnie dla niego. Kto z nas nie czuł nigdy dreszczyku podniecenia w oczekiwaniu na produkt, zamówiony przez Internet? A nasze dziecko nie dość, że na taką paczkę czeka, to jeszcze nie wie co dokładnie w niej się znajduje, a ponadto dostaje ją od swojego idola, który bezinteresownie obdarowuje wyjątkowymi podarkami tylko grzeczne dzieci. Szczęście, jakie napełnia dziecko, jest zatem o wiele większe, niż to nasze, nawet gdy doczekamy się wreszcie kuriera lub odwiedzimy upragniony paczkomat. 😉

 

 

 

Ponadto św. Mikołaj stanowi dla dziecka wzór dobra i sprawiedliwości w czystej postaci. Ten starszy pan jest przecież wiecznie uśmiechnięty i radość sprawia mu, uszczęśliwianie innych. Dziecko otrzymuje tym samym jasny przekaz, że warto jest dzielić się z innymi tym co mamy, a samo dawanie oraz szczęście innych ludzi mogą przynieść nam satysfakcję.

 

 

Warunki otrzymania prezentu od św. Mikołaja są jasne i klarowne – trzeba być grzecznym dzieckiem. Te nieposłuszne są skazane na rózgi, których nikt nie chciałby przecież znaleźć w miejscu wymarzonego prezentu. Dzięki temu dziecko naprawdę się stara (zwłaszcza w grudniu), aby zasłużyć na nagrodę. Wydawać by się mogło, że jest to korzyść jedynie dla rodziców (chwała św. Mikołajowi za chociaż tydzień posłuszeństwa dzieci!), jednak dla dziecka jest to nauka konsekwencji dążenia do celu. Prezent od Mikołaja jest nagrodą odroczoną w czasie – dziecko musi być grzeczne przez rok, aby ją zdobyć. Dzięki temu jego motywacja do właściwego zachowywania się wzrasta, a radość ze zdobycia prezentu staje się zdecydowanie większa.

 

Podczas pisania listu do św. Mikołaja nasze dziecko uczy się ubierać swoje prośby w słowa, a dzięki oczekiwaniu na prezenty ćwiczy swoją cierpliwość i poznaje konsekwencje swojego zachowania. Uczy się dzięki temu, że codzienne starania, prowadzą nas do sukcesu i spełnienia marzeń, które warto mieć i realizować.

 

Dodatkowym atutem wiary w św. Mikołaja jest także wzmacnianie rodzinnej tradycji. Dzięki całokształtowi rytuałów, związanych ze Świętami, dzieci zaczynają rozumieć, że są nieodłączną częścią rodziny. Rozwijają w sobie poczucie jedności z bliskimi oraz kształtują swoją tożsamość. Dla dzieci wspaniałym elementem bożonarodzeniowej tradycji jest właśnie legenda o św. Mikołaju, która pozwala im na doświadczenie świątecznej atmosfery, okraszonej szczyptą magii i tajemniczości.

 

 

 

 

 

KŁAMSTWO CZY ŚWIAT BAŚNI?

 

 

Czasami możemy się faktycznie zderzyć z zarzutem, że zaszczepienie w dziecku wiary w św. Mikołaja, jak również wszystkie zabiegi związane z jej podtrzymaniem, to wierutne kłamstwo. Czy zatem mama, która pod osłoną nocy, skrada się co roku niczym dzika pantera, aby bezszelestnie podłożyć prezenty pod choinkę, zasługuje na miano oszustki? A tata, który w Wigilijny wieczór wymyka się ukradkiem, aby przyodziać brodę i mikołajowy „mundur”, jest po prostu zwykłym krętaczem? Wszyscy wiemy, że nie, ale ciężko jest nam odpowiedzieć na pytanie czym wyróżnia się ta magiczna mistyfikacja.

 

Otóż, porównajmy wiarę w św. Mikołaja do wiary w baśnie. Kiedy czytamy dziecku bajkę o królewnie Śnieżce, pozwalamy mu wierzyć w to, że istnieją krasnoludki i złe czarownice, a za pomocą czarów można sprawić, że jabłko stanie się trujące. Gdy nasze dzieci oglądają „Psi Patrol”, przedstawiony im w bajce świat, sugeruje, że psy potrafią mówić ludzkim głosem, a nawet obsługują pojazdy, ratując w ten sposób mieszkańców miasteczka.

 

Małe dziecko z początku myśli, że faktycznie istnieją takie pieski, krasnoludki, czy też inne elfy, jednak z czasem, gdy konfrontuje zdarzenia w bajce z rzeczywistością, jaką widzi na co dzień, samo zaczyna stopniowo rozumieć, że jest to jedynie „na niby” i „w bajce”. U jednego dziecka proces ten przebiega szybciej, a u innego trochę wolniej, jednak zazwyczaj nikt nie przeżywa traumy, związanej z tym, że wykreowane postacie z bajek nie istnieją.

 

 


Podobnie jest ze wspomnianą czarownicą. W tym przypadku jednak mamy jeszcze do czynienia z aspektem lękotwórczym, więc wiara we wszystkie straszydła może się przedłużyć.

 

Jednak nawet w przypadku wiedźm i potworów spod łóżka, w końcu przychodzi taki moment w życiu każdego dziecka, że przestają one robić na nim wrażenie (chociaż zdarzają się osoby, które nawet w wieku dorosłym, okrywają się szczelnie kołdrą, aby uniemożliwić dostęp do siebie, czającym się w ciemności strachom ;)). Dzieci zaczynają rozumieć, że skoro nie spotkały żadnej ze zjaw w rzeczywistości, to szanse na ich istnienie są niewielkie, a wiara w nie zaczyna stopniowo słabnąć.

 

 

 

 

 

ALE CO Z TYM MIKOŁAJEM???

 

 

 

Mikołaj też jest rodzajem baśniowej postaci. Tę jednak postać rodzice i społeczeństwo przenoszą z kart książek oraz ekranów telewizorów i regularnie umieszczają w dziecięcej rzeczywistości. W związku z tym dziecko oprócz bajek i kreskówek dostaje sygnały, potwierdzające istnienie Mikołaja wprost ze swojego otoczenia. Wszystko, co kreujemy dla dziecka, począwszy od rytuału wysyłania listu do świętego, upomnień dziecka o konieczności bycia grzecznym (tudzież straszenia go rózgą), obecności Mikołajów w supermarketach, a skończywszy na podkładaniu prezentów z dedykacją od Mikołaja ma na celu wzmocnienie jego wiary w tę legendę.

 

Mechanizm przetwarzania informacji z otoczenia jednak nie zawodzi dziecka, które mimo usilnych starań rodziców, z wiekiem zaczyna dostrzegać coraz więcej luk i nieścisłości w historii ze świętym Mikołajem. Trzylatek, ślepo wierzący w swojego idola, może nie dostrzec, że jego broda jest przyczepiona na gumce, a buty są identyczne jak te tatusia. Pięciolatek jest już bardziej sceptyczny, a przez to bardziej uważny i rodzice naprawdę muszą się nieźle nagimnastykować, aby nie zostać zdemaskowanymi.

 

Dzieci zaczynają po czasie zauważać, że tata, który w trakcie Wigilii wychodzi na chwilę na spacer, za każdym razem, co roku akurat mija się z Mikołajem. Coś im tu ewidentnie nie gra, więc zaczynają wątpić w zbieg okoliczności, a niektóre z nich próbują nawet śledzić rodziców. W przypadku, gdy prezenty są podkładane pod choinkę, część dzieci celowo wstaje w nocy, aby po kryjomu obserwować miejsce akcji i naocznie przekonać się czy Mikołaj faktycznie ich odwiedza. W końcu przychodzi nieuniknione – dziecko odkrywa prawdę i legenda o Mikołaju zostaje zdemaskowana.

 

 

 

 

 

 

 

CZY POWIEDZIEĆ PRAWDĘ?

 

 

Najlepiej pozwolić dziecku samemu stopniowo odkrywać prawdę. Po prostu nie przeszkadzać maluchowi w samodzielnym myśleniu. W momencie, kiedy dziecko ma już znaczne wątpliwości lub po prostu przyłapało nas, gdy instalując sobie „brzuszek” właśnie wkładaliśmy poduszki pod swój mikołajowy kubraczek, nie ma co iść w zaparte i wmawiać mu, że Mikołaj istnieje. Trzeba pogodzić się z tym, że nasza pociecha jest już na tyle dojrzała, że dostrzega nieścisłości w historii o świętym Mikołaju i pozwolić jej zdemaskować prawdę.

 

Wielu rodziców ma jednak dylemat co robić, gdy dziecko jest coraz starsze, a absolutnie niczego się nie domyśla. Kiedy należy powiedzieć dziecku prawdę? Jeśli chodzi tu o konkretny wiek dziecka, to ciężko jest podać jedną cyfrę. Każde dziecko rozwija się inaczej, każde z nich jest inne – jedno poddane pojedynczej wątpliwości od razu porzuci wiarę w legendę, podczas gdy drugie będzie jej zaciekle bronić, nawet wtedy, gdy wszelkie fakty temu przeczą.

 

 

„Antoś podczas poprzedniej Wigilii, siedząc Mikołajowi na kolanach, zauważył na jego ręku zegarek dziadka. Zegarek jest bardzo specyficzny i wtedy naprawdę cała rodzina wstrzymała oddech, spodziewając się, że za chwilę synek po prostu zdejmie dziadkowi brodę. On jednak nie odezwał się słowem. Po wyjściu św. Mikołaja i powrocie dziadka złapał go jednak za przegub, sprawdzając czy zegarek jest na swoim miejscu i krzyknął „To Mikołaj kupił sobie taki sam zegarek, jak Ty! A już się bałem, że jest złodziejem!”. Do tej pory wierzy w Mikołaja i z zapałem pisał ze mną list do niego.

 

 

 

„Kiedy pewnego dnia odebrałam Martynkę z zerówki, ona opowiedziała mi z dumą co tego dnia się wydarzyło. Jej koleżanki śmiały się z niej, że wierzy w św. Mikołaja, bo prezenty przecież podkładają pod choinkę rodzice. Wtedy moje dziecko oznajmiło im, że widocznie w przeciwieństwie do niej samej, one nie są na tyle grzeczne, aby odwiedził ich prawdziwy Mikołaj, więc ich rodzice sami podkładają im prezenty, żeby nie było im przykro.”

 

 

Pamiętajmy o tym, że to my sami jako rodzice najlepiej znamy swoje dzieci. W związku z tym do nas należy ostateczna ocena czy warto jeszcze podsycać w nich wiarę w Mikołaja, czy są one już na tyle duże, że nie ma sensu dłużej zatrzymywać ich w świecie fantazji.

 

 

 

 

 

 

 

 

„OKŁAMALIŚCIE MNIE!!!!”

 

 

 

Kolejny rodzicielski dylemat związany jest z tym, jak dziecko zareaguje na prawdę, a co za tym idzie na fakt, że pieczołowicie dbaliśmy o to, żeby się o niej za wcześnie nie dowiedziało.

 

Wbrew obawom swoich rodziców, większość dzieci dobrze znosi prawdę i nie dopytuje o przyczyny naszej mistyfikacji, rzucając krótkie „tak myślałem”, albo „wiadomo, że nie zdążyłby oblecieć całego świata w jeden dzień!”.

 

Kiedy jednak zdarzy się, że nasze dziecko zareaguje złością, po prostu mu na nią pozwólmy. Każdemu z nas jest ciężko, gdy dociera do nas, że to w co wierzyliśmy, nie istnieje – przypomnijmy sobie jak to było, gdy nie udało nam się zrealizować któregoś z naszych planów – musieliśmy mieć czas na pogodzenie się z losem. Dajmy tę chwilę na przetrawienie rzeczywistości również naszym pociechom. Możemy też krótko wytłumaczyć im, że wiara w św. Mikołaja daje wiele radości i zabawy, jakiej sami doświadczyliśmy w dzieciństwie. W związku z tym, nie chcieliśmy im tego odbierać i bawiliśmy się z nimi „w św. Mikołaja”, tak jak bawimy się „w dom” czy „w sklep”.

 

Zazwyczaj prędzej czy później dziecko przyswaja sobie nowe spojrzenie na sytuację i nie chowa długo urazy w stosunku do rodziców. Większości dzieci udaje się dochować tajemnicy przed młodszym rodzeństwem, a niektóre z nich nawet włączają się we wspólną mistyfikację, pomagając bratu lub siostrze w pisaniu listu do św. Mikołaja lub stając się w Wigilię mikołajowym asystentem.

 

 

Tym optymistycznym akcentem, chciałabym zakończyć rozważania nad wiarą w św. Mikołaja. To czy pozwolimy na nią swoim dzieciom zależy od nas samych. Jeśli jednak jesteśmy skłonni wychowywać dziecko bez legendy o świętym Mikołaju, zastanówmy się jeszcze czy warto to robić. Nasza pociecha może i będzie jako jedna z nielicznych dzieci znała prawdę od samego początku, jednak zostanie pozbawiona wielu korzyści, płynących z tego wspólnego wigilijnego rytuału, a przede wszystkim świetnej zabawy, zapamiętanej na całe życie. Kto z nas bowiem nie wspomina postaci Mikołaja z uśmiechem na ustach i nostalgiczną łezką w oku?

 

 

 

 

 


Zdjęcia pobrano z portali pixabay.com, morguefile.com oraz unsplash.com. Autorzy: mike arney, skeeze, gracey, Antranias, sobima, jill111.

Post Author: admin

4 thoughts on “CZY WIARA W ŚWIĘTEGO MIKOŁAJA JEST DOBRA DLA DZIECKA?

    Marlena

    (Listopad 29, 2017 - 11:23 pm)

    A co jeśli dziecko jest juz w podstawówce i ciągle wierzy w mikolaja mimo że inne dzieci już nie? Mówić mu prawdę czy nie? Mogąsię przecież zacząć z niego nabijać. ..???

      admin

      (Listopad 30, 2017 - 7:20 am)

      Witam. 😊 Owszem, jeśli w jego otoczeniu większość rówieśników nie wierzy w Mikołaja, to lepiej zapobiegać przykrym zdarzeniom i porozmawiać z dzieckiem na ten temat.☺ Zwłaszcza teraz w okolicach Świąt, gdy wiara w Mikołaja może być obiektem rozmów dzieci, istnieje szansa, że koledzy dowiedzą się o tym i zaczną dokuczać dziecku. 😊 Pozdrawiam.

    ada

    (Grudzień 1, 2017 - 8:25 pm)

    Ja właśnie od samego początku miałam ten dylemat. Mikołaj owszem ma klimat, ale z drugiej strony jak można wciskać kit małemu człowiekowi, który wierzy naszym słowom? Tak kłamać w ufne oczy 🙂 Nasz Mikołaj niestety został wrzucony do tego samego worka co „nie idz tam, bo cię porwie Baba Jaga”. Wiele osób się dziwiło, że to przecież takie „niewinne kłamstewko”, ale ja po prostu nie potrafiłam :)U nas od samego momentu było jasne, że istnieją podania, legendy o biskupie Mikołaju, który zostawiał biednym ludziom prezenty w nocy, po cichu, żeby nikt go nie rozpoznał. I na pamiątkętego zdarzenia my także w dniu Mikołaja zostawiamy swoim bliskim jakiś prezent, niespodziankę. U nas więc role były odwrócone – nad ranem słyszeliśmy tupot małych bosych stóp, a potem małe piąstki wciskały nam pod poduchę laurki i różne inne skarby 🙂 Córka również cieszyła się odkrywając swoją niespodziankę.

      admin

      (Grudzień 1, 2017 - 8:45 pm)

      Bardzo ciekawa alternatywa dla praktykowania mikołajowych odwiedzin. 😊 Przede wszystkim istotne jest to, aby wszyscy dobrze się czuli w ten wyjątkowy czas, jakim są Święta. Jeśli opowiadając córce o Mikołaju, robiłaby to Pani wbrew sobie, mogłoby to negatywnie wpłynąć na rodzinną atmosferę, bez której Święta Bożego Narodzenia utraciłyby całą swoją magię. ☺

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *